Donatywa gdańska Jana Kazimierza cz. 2

Category: KolekcjeKolekcje Skarbnica Narodowa @ 13:42

Trudno jednoznacznie ocenić fenomen donatyw. Miasta, ofiarując władcy i osobom z jego otoczenia pięknie wykonane i drogie monety, nie czyniły tego bezinteresownie. Oczekiwały w zamian konkretnych przywilejów i korzyści. Poza tym, odwiedziny króla i dworu stanowiły dla miasta ogromny zysk. Do otoczenia królewskiego należeli ludzie, którzy mieli ogromne majątki i nie musieli się liczyć z groszem. Stąd wzrost obrotów szynków, ulicznych kramów, kupców oraz miejsc oferujących noclegi.

Mogłoby się wydawać, że w sumie drobny prezent nie powinien mieć jakiegokolwiek wpływu na decyzje króla i dworu królewskiego dotyczące ewentualnych odwiedzin danego miasta. Okazuje się jednak, że te małe upominki stanowiły swoisty magnes przyciągający nawet potężnych magnatów. Mając do wyboru odwiedziny np. Torunia i perspektywę otrzymania przepięknej monety oraz Bydgoszczy, która takowej nie ofiarowała, zawsze wybierano to pierwsze miasto.

W dzisiejszych kategoriach donatywa niewątpliwie stanowiła łapówkę. Mimo że koszt wybicia był stosunkowo duży (wykonanie stempli, wartość kruszcu i robocizny), miasto doskonale wiedziało, że inwestycja zwróci się z nawiązką. Wręczano prezenty i oczekiwano w zamian przychylności, pozytywnego rozpatrzenia prośby lub załatwienia danej sprawy.

Pewien problem stanowi fakt, że część numizmatyków, ze względu na przeznaczenie, traktuje donatywy jako medale, a nie monety. Wydaje się jednak, że jest to niewłaściwe podejście.

 

Tagi: ,

Mogą Cię również zainteresować:

Ostatnio napisaliśmy o:

Comments are closed.