lip 30 2012

Donatywa gdańska Jana Kazimierza cz. 3

Kolekcje Skarbnica Narodowa

Donatywa Jana Kazimierza AwersDonatywa Jana Kazimierza RewersDonatywy, ze względu na swój upominkowy charakter, były wykonane z bardzo wysokiej próby złota (lub srebra). Zarówno awers, jak i rewers, projektowali najwybitniejsi medalierzy tamtych czasów. Podobnie sprawa wygląda z piękną donatywą, o wadze trzech dukatów, wybitą
w Gdańsku w 1650 roku.

Autorem stempla był znakomity medalier Jan Höhn starszy (1607-1664). Na awersie widnieje popiersie Jana Kazimierza z orderem Złotego Runa oraz napis otokowy: IOAN CASIM:D:G: REX POL:ET•SVUEC:M:DUX L:RUS: PRUS: (Jan Kazimierz z Bożej łaski król Polski
i Szwecji, wielki książę litewski, ruski, pruski. Rewers przedstawia panoramę Gdańska. U dołu herb miasta trzymany jest przez dwa lwy, po bokach rozdzielona data 16 – 50 oraz inicjały G – R Gerharda Roggego, zarządcy mennicy gdańskiej. Nad miastem świeci słońce, a w nim napis hebrajski JAHWE. Legenda dookoła głosi: REGIA CIVITAS GEDANENSIS FIERI FECIT (królewskie miasto Gdańsk kazało wybić). Legenda rewersu „delikatnie” przypominała obdarowanemu charakter monety.

Podczas panowania Jana Kazimierza w Toruniu i Gdańsku wybito kilkanaście donatyw. Znane są roczniki 1649-51, 1654-56, 1658, 1659, 1666 oraz bez daty. Waga tych monet wynosiła 2, 3, 4, 5, 8 i 10 dukatów.


lip 17 2012

Donatywa gdańska Jana Kazimierza cz. 2

Kolekcje Skarbnica Narodowa

Trudno jednoznacznie ocenić fenomen donatyw. Miasta, ofiarując władcy i osobom z jego otoczenia pięknie wykonane i drogie monety, nie czyniły tego bezinteresownie. Oczekiwały w zamian konkretnych przywilejów i korzyści. Poza tym, odwiedziny króla i dworu stanowiły dla miasta ogromny zysk. Do otoczenia królewskiego należeli ludzie, którzy mieli ogromne majątki i nie musieli się liczyć z groszem. Stąd wzrost obrotów szynków, ulicznych kramów, kupców oraz miejsc oferujących noclegi.

Mogłoby się wydawać, że w sumie drobny prezent nie powinien mieć jakiegokolwiek wpływu na decyzje króla i dworu królewskiego dotyczące ewentualnych odwiedzin danego miasta. Okazuje się jednak, że te małe upominki stanowiły swoisty magnes przyciągający nawet potężnych magnatów. Mając do wyboru odwiedziny np. Torunia i perspektywę otrzymania przepięknej monety oraz Bydgoszczy, która takowej nie ofiarowała, zawsze wybierano to pierwsze miasto.

W dzisiejszych kategoriach donatywa niewątpliwie stanowiła łapówkę. Mimo że koszt wybicia był stosunkowo duży (wykonanie stempli, wartość kruszcu i robocizny), miasto doskonale wiedziało, że inwestycja zwróci się z nawiązką. Wręczano prezenty i oczekiwano w zamian przychylności, pozytywnego rozpatrzenia prośby lub załatwienia danej sprawy.

Pewien problem stanowi fakt, że część numizmatyków, ze względu na przeznaczenie, traktuje donatywy jako medale, a nie monety. Wydaje się jednak, że jest to niewłaściwe podejście.

 


lip 02 2012

Donatywa gdańska Jana Kazimierza cz. 1

Kolekcje Skarbnica Narodowa

Donatywy stanowią jedne z najbardziej interesujących i kontrowersyjnych polskich numizmatów. Wybijano je w: Gdańsku, Toruniu, Elblągu i Rydze najczęściej w złocie, jako wielokrotności dukata. Zdarzały się także donatywy srebrne stanowiące mutację talara.

Pierwszą monetę tego typu wybił Gdańsk w 1552 roku i ofiarował Zygmuntowi Augustowi.
W kolejnych latach ustalił się pewien stały kanon przedstawień na tego typu walorach: na awersie widniało popiersie panującego, otoczone tytulaturą królewską, zaś na rewersie herb miejski. Podczas panowania Władysława IV zamiast herbu zaczęto umieszczać panoramę miasta oraz napis: EX AVRO SOLIDO CIVITAS GEDANENSIS (lub THORVNENSI S) FIERI FECIT ‒ Z czystego złota miasto Gdańsk (lub Toruń) kazało wykonać (wybić).

Trudno wskazać w Europie inny przykład wybijania tego typu monet. Można z bardzo dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że był to specyficzny polski zwyczaj. Miasta wybijały donatywy ofiarując je kolejnym władcom: Zygmuntowi Augustowi, Stefanowi Batoremu, Zygmuntowi III Wazie, Władysławowi IV, Janowi Kazimierzowi, Michałowi Korybutowi Wiśniowieckiemu oraz Janowi Sobieskiemu. Obok króla, obdarowywano nimi także osoby zajmujące najwyższe stanowiska w państwie. Zarówno z okresu panowania obu Sasów, jak i ostatniego króla Rzeczypospolitej, Stanisława Augusta Poniatowskiego, nie są znane żadne monety tego typu.